Zbiegłam po schodach do salonu chwytając butelkę alkoholu z komody. Szlag! Zapomniałam o obuwiu. Już tam nie wrócę! W końcu zaczęłam tańczyć w rytm muzyki. Nie wiem czy dzięki alkoholowi byłam taka odważna, albo ta impreza po prostu była mi tak strasznie potrzebna. Zapomniałam o zmartwieniach i zaczęłam żyć chwilą. Tańczyłam i co jakiś czas krzyczałam tekst piosenki. Wiadomo nikt tego za bardzo nie słyszał, bo muzyka była tak głośno, że nie było słychać własnych myśli. Po chwili ujrzałam Lydię i Kaia obciskających się? Na sam widok zaczęłam się uśmiechać. Isaac tarzający się po podłodze wyglądał strasznie. Caraline całująca się z jakimś chłopakiem? Nic mi nie mówiła. Robi się coraz bardziej ciekawie. W końcu obracam się w stronę kanapy i widzę jak jakaś dziewczyna robi coś z chłopakiem. Cholera to moja sofa! Gdy chciałam tam iść ktoś przyciągnął mnie do klatki piersiowej i szepnął do ucha.
- Nie uciekniesz mi teraz tak szybko mała - Teraz byłam pewna Dylan jak zwykle pewny siebie. Jeżeli myśli, że mnie przeleci to coś mu to nie wyjdzie!
Byliśmy tak blisko siebie, że nasze ciała się stykały, a żeby było jeszcze ciekawiej zaczęłam poruszać swoją pupą tak aby podniecić chłopaka. Robiłam to specjalnie przez kilka minut. Chłopakowi się to podobało, bo do tego wszystkiego trzymał ręce na moich biodrach i pomagając mi w tym. Czułam jak jego oddech jest inny niż zwykle do tego jeszcze smród alkoholu.
- Co teraz? - Spytałam odwracając się do niego i podnosząc brew do góry. Chłopak patrzy na swojego kolegę, a potem na mnie. Już wiedziałam co mu chodzi po głowie. Właśnie o to mi chodziło!
- Pomożesz. - Spytał uśmiechając się. Ten uśmiech tak na mnie działa, że nie mogę tak po prostu powiedzieć nie, ale w końcu był taki plan.
- Mówiłam już, że się tak szybko nie łamię? Mmm wiesz co pójdź na górę po prawej stronie drugie drzwi. Przyjdę zaraz tylko wezmę alkohol. - Powiedziałam. Starałam się nie śmiać.
- Przecież tam nie jest twój pokój. - Powiedział lekko zdziwiony. Wiem o tym doskonale dupku.
- Wiem idź! - Powiedziałam. Chłopak posłuchał i poszedł, a ja szybko zgarnęłam Allison. Koleżankę Lydii. Chciała się kiedyś odwdzięczyć za pomoc którą obdarzyłam ją, ale nie miała jak teraz ma okazję.
- Alison? Pomożesz mi prawda? - Spytałam.
- Mam dług w końcu. - Powiedziała.
- Pójdź na górę do pokoju mojej ciotki. Tam czeka Dylan. Weź telefon i zrób zdjęcie jego miny kiedy cie zobaczy. Zrób tak, aby od razu się nie szczaił, że to jednak ty, a nie ja. Okey?
- Mistrzostwo Elena! Niezły plan. Powiedziałabym nie, ale czemu nie będzie niezła beka przez cały miesiąc, a nawet i dłużej.
- Jasne! Nawalony Dylan leży na łóżku i czeka na swoją zbawicielkę, aż zaspokoi jego kolegę. - Wybuchnęłyśmy śmiechem, a Alisson po chwili zawędrowała na górę. Już nie mogłam się doczekać!
* Dylan
Leżałem na łóżku w samych bokserkach przykryty kawałkiem pościeli. Czekałem, aż dziewczyna wejdzie do pokoju i zacznę się całe przedstawienie. Marzyłem o tym, ale i tak nie będę niczego pamiętać. Alkohol robi swoje.
Po chwili ktoś wszedł do pokoju zawinięty w prześcieradło. Co ona odwala? Patrzyłem na postać, a ona stoi przede mną, a ja mam ochotę zedrzeć z niej to co ma teraz na sobie.
- Pomożesz mi? - Syknęła, a ja ruszyłem na pomoc. Tak się opatuliła, że trochę to potrwało.
-No to pokaż się. - Powiedziałem oblizując usta.
- Dobrze, ale się nie śmiej. - Powiedziała, ale wciąż mówiła dziwnym głosem, albo przez ten alkohol po woli nie kontaktowałem.
- Nie będę kotku. - Powiedziałem, a dziewczyna rzuciła mnie na łóżko i usiadła na mojej klatce piersiowej. Zdjęła z siebie jakby pelerynę, a ja otworzyłem szeroko oczy. - Co do chuja!
- Niespodzianka! - Szczęka mi opadła, zrobiłem wielkie oczy, a dziewczyna zrobiła mi zdjęcie.
- Złaś ze mnie Al. - Zrzucił mnie na łóżko. Ubrałem się i wyszedłem z pokoju. Jaki ja jestem głupi!
Następnego dnia.
* Elena
Opierałam się właśnie o szarą ścianę szkoły. Wpatrzona byłam w telefon, bo dziewczyny się spóźniały. Alison miała mi o wszystkim opowiedzieć, bo wczoraj niestety nie miała kiedy, bo mój kuzyn był tak narąbany, że musiałam po nim posprzątać. Ciekawe jak mi się odwdzięczy? Wystarczyła by kasa na nową sukienkę, którą mam upatrzoną od jakiegoś czasu tylko brak funduszy na to. W końcu dziewczyny weszły do szkoły. Lydia trzymała drzwi i każdy patrzał się na nią. No tak w końcu gwiazda wczorajszej imprezy! Każdy chce ją przelecieć, a ona czeka na tego jedynego. Co za tragedia. Tylko wczoraj pod wpływem alkoholu zaczęła tańczyć na stole i rozbierać się przed wszystkimi na szczęście jeden z kolegów mojego brata ją zaciągną. Całe szczęście mało nie brakowało!
- Hej! - Krzyknęłam kiwając dziewczyną. Uśmiechnęły się i ruszył w moją stronę. Alison skakała z radości, a Lydia stukała coś w telefonie.
- Pewnie nie możesz się doczekać! Kurcze szkoda, że tego nie widziałaś. Dylan prawie wciągnąłby mnie od razu. Nawet się nie domyślił, że to ja jestem.
- Co ty zrobiłaś? Głupi by się domyślił.
- Opatuliła się w prześcieradło robiła za ducha. - Uśmiechnęła się Lydia i schowała telefon do kieszeni. Każdy w szkole wyjmował telefon i szczerzył się do niego. Co się dzieje!
- Serio? Niezła jesteś. Co dalej.
-Pomógł mi w tym, a następnie rzuciłam go na łóżko i usiadłam na jego klatce piersiowej ściągając z siebie to coś, a on.... Sama zobacz. - Pokazała mi telefon, a ja wybuchnęłam śmiechem. Ja nie mogę. Takiej miny to jeszcze w życiu nie widziałam.
- Na 100% nic nie będzie pamiętać!
- No nie wiem nie wiem. Lydia wysłała każdemu zdj. - Powiedziała Alison. Spojrzałam się na nią groźnie, a potem wszystkie zaczęłyśmy się śmiać.
*Dylan
Jak zwykle zaspałem! Na szczęście zdążyłem na ostatnią chwilę. Wparowałem do szkoły, a wszyscy spojrzeli się na mnie. Widziałem w tle Elene, która śmieje się z czegoś z dziewczynami. Po chwili każdy zaczął się śmiać, a chłopacy zaczęli klepać mnie po ramieniu.
- Dziewczyna zrobiła Cię w bambuko. Dylan jak mogłeś się tak podejść nikt o tym nie zapomni. Spójrz. - Zobaczyłem swoje zdjęcie i wszystko sobie przypomniałem. Świetnie! Zostałem gwiazdą! Nawet sam z siebie zacząłem się śmiać. Nie spodziewałem się tego po Elenie. Wrobiła mnie! Teraz to ja ją będę prześladować.
-pożałuje! - Powiedziałem, a chłopacy kiwnęli głowami. Postanowiłem, że podejdę do Eleny. Znalazłem się koło niej, akurat dziewczyny poszły jak zwykle przepisać lekcje. Spojrzałem się na nią i lekko popchnąłem ją na szafki szkolne.Położyłem ręce koło jej głowy i przysunąłem się do niej. Stała tak niewinnie wpatrzona we mnie. A miało być tak pięknie, a będzie brutalnie! Pozna moją inną stronę!
- Podobasz mi się taka! Pokaż swoje pazurki czy tylko w szkole udajesz niedostępną? - Spytałem.
- Wal się! - Złapała mnie lekko w tali, aby mnie przesunąć. Nic z tego!
- Chętnie! - Oblizałem wargi i wypuściłem Elenę.
Spojrzałem na nią. Szła obrażona, ale na koniec spojrzała się na mnie i pokazała mi środkowy palec. Świetnie!
wtorek, 29 grudnia 2015
poniedziałek, 14 grudnia 2015
Impreza Część 1
* Elena
Siedziałam na łóżku opatulona w koc i trzymając w ręku kubek z herbatą. Oglądałam właśnie jakiś nudny film. Po ostatnich wydarzeniach nie miałam ochoty iść do szkoły, więc zrobiłam sobie dzień wolny. Na szczęście ciocia była w pracy i mam nadzieje, że nauczycielka nie zadzwoni do niej z pretensjami. Chociaż dziś niech dadzą mi wszyscy spokój. Po chwili postanowiłam, że pójdę coś zjeść. Ostatnio coraz mniej jem, a jak coś zjem to boli mnie brzuch. Mam nadzieje, że to tylko stres i nic poważnego. Schodziłam po schodach gdy usłyszałam krzyki i rozmowę. Przecież byłam sama w domu? Wariuje chyba. Skradałam się w własnym domu. Oparłam się o ścianę i zobaczyłam mojego kuzyna z kolegami w naszym domu. Super! Zrobił sobie również dzień wolny. Zarąbiście!
- Kim jesteś ślicznotko? - Spytał jeden chłopak przechodząc koło mnie i śmiejąc się pod nosem. Po chwili każdy z salonu odwrócił się i spojrzał na mnie. Cudownie!
- Nie twoja sprawa! Cześć Kai. - Powiedziałam.
- A ty nie w szkole? - Spytał.
- Nie twoja sprawa! - Powiedziałam opryskliwie. Obróciłam się na pięcie i skierowałam się w stronę kuchni. Kuchnia była połączona z salonem, ale na szczęście chłopacy siedzieli na sofie, więc nie widzieli co teraz robię. Usłyszałam tylko jak jeden powiedział ''Ona jest niezła'' Wybuchnęli śmiechem, a ja już miałam w głowie swój plan.
Kiedy byłam w kuchni zaczęłam przeglądać każdą szafkę, aby znaleźć coś do zjedzenia lecz niestety niczego nie było. Cudownie! Lodówka pusta, a wszystkie naczynia w umywalce. Oparłam się o blat kuchenny i miałam ochotę się wydrzeć. Policzyłam do 10, aby uspokoić się.
- Nie ma nic do jedzenia. - Powiedziałam, a nikt z nich nie drgnął.
- Zamów sobie coś. - Powiedział Kai.
- Że co? I jeszcze powiedz, że mam umyć gary. - Powiedziałam i po chwili żałowałam tego.
- Świetnie, a my się martwiliśmy, że będziemy musieli to posprzątać. Widzicie chłopaki warto było poczekać. - Powiedział Kai z uśmiechem na twarzy. Co za dupek! Stuknęłam palcami o blat i ruszyłam do nich. Stałam tak aby zasłonić im telewizor. Tylko im gry w głowie.
- No ej młoda! - powiedział blondyn. Skrzyżowałam ręce i poruszałam nogą po dywanie. Ich miny były cudowne myślałam, że wybuchnę śmiechem.
- Może któryś z was zadzwoni do pizzerii, albo chociaż pójdzie do sklepu.
- Teraz?
- NIE PÓŹNIEJ! Mam umrzeć z głodu? - Rzuciłam.
- Nic ci się nie stanie jak chwilę poczekasz. - Powiedział jeden z chłopaków jak się nie mylę był to Isaac.
- Wam też nie! - Odwróciłam się w stronę telewizora i wcisnęłam guzik wyłącz.
- Ej! - Rzucili wszyscy. Mój kuzyn wstał i stanął na przeciwko mnie.
- Zostałaś w domu, więc nie przeszkadzaj mi tutaj! Nie powiem nic ciotce, a teraz rusz swoje piękne cztery litery i daj nam grać. Isaac zadzwoń do pizzerii i zamów pizzę. - Spojrzał na mnie wielkimi oczami. - Wszystko?
- Nie! Niedługo żyłka ci pęknie, albo co gorsze wyskoczy ci ten twój mały przyjaciel z spodni. - Złapał swoje włosy i przerzuciłam je na drugą stronę. Ruszyłam w stronę przedpokoju. - Idę do sklepu!
- Kup piwo! - Powiedział Scott.
- Przecież ona jest nie pełno letnia! - Powiedział Kai.
- Ma 18 lat!
- Nie sprzedadzą jej. Smarkula i tyle.
- Zamknij się Kai! - Ubrałam buty na koturnie i założyłam ciepłą kurtkę. Spoglądałam na siebie w lustrze i otworzyłam drzwi wejściowe.
- O hej! - Powiedział Dylan.
- Hej! - Odburknęłam.
- Dobrze, że jesteś pójdziesz z nią po piwo jak jesteś już ubrany. - Powiedział Kai
- W co ty mnie wrabiasz stary! - Powiedział Dylan, a ja przewróciłam oczami. Jak małe dzieci.
* Dylan.
Nie ukrywam cieszyłem się, że w końcu pogadam z Eleną. Ostatnio wcale się do siebie nie odzywaliśmy. Była chyba obrażona, albo nie wiem może dostała ten swój okres. Byliśmy w sklepie dziewczyna wiedziała po co przyszła. Wybrała same smakołyki, a ja zabrałem ze sobą piwo.
- Szybko się z tym uwinęłaś. - Powiedziałem.
- Jak ktoś jest głodny to co się dziwić! - Powiedziała.
Staliśmy przy kasie. Nie odzywaliśmy się do siebie. Zabraliśmy siatki i szliśmy w stronę jej domu. Miałem masę pytań, a ona była obrażona chyba na cały świat. Znów była tą samą Eleną co pierwszego dnia.
- Wagary? - Spytałem.
- Jeśli tak to co? Co to za wagary skoro muszę robić coś czego nienawidzę.
- Fakt.
- Dzięki za pomoc.
* Elena.
Rozpakowywałam zakupy, a oni śmiali się przed telewizorem. Mogliby pomóc. Taka wdzięczność. Najlepiej się nachlać w trzy dupy i rzygać jak kot. Zrobiłam sobie coś do jedzenia i w mig je zjadłam. Po chwili do drzwi ktoś zapukał. Pomknęłam do drzwi i ujrzałam dostawcę pizzy. Świetnie!
- Ile?
- Na koszt firmy jeśli dasz mi swój numer telefonu. - Uśmiechnął się, a ja zrobiłam to samo.
- Posrało cie koleś? - Odepchnął go Dylan łapiąc mnie za biodra. Co on wyprawia? - Ktoś ci pozwolił? Masz i SPIERDALAJ. Jeśli cie gdzieś zobaczę to włożę ci ryj do kibla!
Zamknął drzwi, a ja patrzałam się na niego.
- Co ty odwalasz? - Spytałam.
- Zachciało ci się flirtów! Pożałujesz tego!
- Wal się!
- Gdzie mam się walić?
- W dupę! W dupę! - Uderzyłam go w ramie i poszłam z pizzą do salonu, a on za mną. Czułam jego spojrzenie na moim tyłku. Uwielbiałam to, ale nie w tej chwili. ''Pożałujesz tego'' ciekawe jak!
Siedzieliśmy gapiąc się w telewizor i zajadając pizzę popijając piwem lub sokiem. Mieliśmy niezły ubaw z naszych min. Niekiedy byliśmy tak skupieni, że szczęka nam opadała. Byłam jedyną dziewczyną w tym domu, a czułam się świetnie. Lepiej niż z moimi przyjaciółmi. Miałam zamiar powtórzyć to.
- Robimy imprezę? - Spytał Scott.
- Jasne! - Powiedział zadowolony Kai, a chłopacy zaczęli pisać sms.
- Nie! - Powiedziałam.
- Nie masz nic do gadania smarkulo! - powiedział Isaac puszczając mi oczko.
- Pieprz się!
- Mhmm.
Mam już ich dość! Właśnie spojrzałam w swój telefon i zauważyłam, że ciotka rano napisała do mnie, że nie wraca dziś do domu. Kai o wszystkim wiedział? Co za dupek!
Po chwili ludzie schodzili się do naszego domu z alkoholem i jedzeniem w rękach. Niezłe zaopatrzenie tylko ciekawe kto to będzie ogarniać. Kai włączył na głośno muzykę, a każdy jak to na imprezie zaczął głośno się śmiać, tańczyć, wygłupiać i tarzać się po podłodze. Byłam jedyną która była tutaj trzeźwa. Ech!
- Uważaj! - Rzuciłam i mój sok wylądował na koszulce Dylana, a jego alkohol na mojej koszulce. Cudownie!
- I co teraz? - Spytał podnosząc brew do góry.
- Dam ci jakąś koszulkę. - Złapałam go za ramię i zaciągnęłam do swojego pokoju. Wyciągnęłam z łazienki koszulkę Kaia i dałam mu ją, a ja sięgnęłam do mojej szafy. Dylan bez żadnego, ale ściągnął z siebie koszulkę, a ja powstrzymywałam się, aby nie spojrzeć na jego idealne ciało. Ciacho! Znalazłam w końcu jakąś koszulkę i bez żadnego wstydu przebierałam się koło niego. Widział tylko i wyłącznie moje plecy, ale i tak czułam się dość dziwnie.
- Jesteś piękna, a co do tego, że ci coś zrobię to chyba idealna okazja. - Powiedział, a ja się odwróciłam.
- Co? Spadaj malutki. -Wytknęłam język i zniknęłam za drzwiami.
.......... kolejna część tego rozdziału pojawi się niebawem.
Siedziałam na łóżku opatulona w koc i trzymając w ręku kubek z herbatą. Oglądałam właśnie jakiś nudny film. Po ostatnich wydarzeniach nie miałam ochoty iść do szkoły, więc zrobiłam sobie dzień wolny. Na szczęście ciocia była w pracy i mam nadzieje, że nauczycielka nie zadzwoni do niej z pretensjami. Chociaż dziś niech dadzą mi wszyscy spokój. Po chwili postanowiłam, że pójdę coś zjeść. Ostatnio coraz mniej jem, a jak coś zjem to boli mnie brzuch. Mam nadzieje, że to tylko stres i nic poważnego. Schodziłam po schodach gdy usłyszałam krzyki i rozmowę. Przecież byłam sama w domu? Wariuje chyba. Skradałam się w własnym domu. Oparłam się o ścianę i zobaczyłam mojego kuzyna z kolegami w naszym domu. Super! Zrobił sobie również dzień wolny. Zarąbiście!
- Kim jesteś ślicznotko? - Spytał jeden chłopak przechodząc koło mnie i śmiejąc się pod nosem. Po chwili każdy z salonu odwrócił się i spojrzał na mnie. Cudownie!
- Nie twoja sprawa! Cześć Kai. - Powiedziałam.
- A ty nie w szkole? - Spytał.
- Nie twoja sprawa! - Powiedziałam opryskliwie. Obróciłam się na pięcie i skierowałam się w stronę kuchni. Kuchnia była połączona z salonem, ale na szczęście chłopacy siedzieli na sofie, więc nie widzieli co teraz robię. Usłyszałam tylko jak jeden powiedział ''Ona jest niezła'' Wybuchnęli śmiechem, a ja już miałam w głowie swój plan.
Kiedy byłam w kuchni zaczęłam przeglądać każdą szafkę, aby znaleźć coś do zjedzenia lecz niestety niczego nie było. Cudownie! Lodówka pusta, a wszystkie naczynia w umywalce. Oparłam się o blat kuchenny i miałam ochotę się wydrzeć. Policzyłam do 10, aby uspokoić się.
- Nie ma nic do jedzenia. - Powiedziałam, a nikt z nich nie drgnął.
- Zamów sobie coś. - Powiedział Kai.
- Że co? I jeszcze powiedz, że mam umyć gary. - Powiedziałam i po chwili żałowałam tego.
- Świetnie, a my się martwiliśmy, że będziemy musieli to posprzątać. Widzicie chłopaki warto było poczekać. - Powiedział Kai z uśmiechem na twarzy. Co za dupek! Stuknęłam palcami o blat i ruszyłam do nich. Stałam tak aby zasłonić im telewizor. Tylko im gry w głowie.
- No ej młoda! - powiedział blondyn. Skrzyżowałam ręce i poruszałam nogą po dywanie. Ich miny były cudowne myślałam, że wybuchnę śmiechem.
- Może któryś z was zadzwoni do pizzerii, albo chociaż pójdzie do sklepu.
- Teraz?
- NIE PÓŹNIEJ! Mam umrzeć z głodu? - Rzuciłam.
- Nic ci się nie stanie jak chwilę poczekasz. - Powiedział jeden z chłopaków jak się nie mylę był to Isaac.
- Wam też nie! - Odwróciłam się w stronę telewizora i wcisnęłam guzik wyłącz.
- Ej! - Rzucili wszyscy. Mój kuzyn wstał i stanął na przeciwko mnie.
- Zostałaś w domu, więc nie przeszkadzaj mi tutaj! Nie powiem nic ciotce, a teraz rusz swoje piękne cztery litery i daj nam grać. Isaac zadzwoń do pizzerii i zamów pizzę. - Spojrzał na mnie wielkimi oczami. - Wszystko?
- Nie! Niedługo żyłka ci pęknie, albo co gorsze wyskoczy ci ten twój mały przyjaciel z spodni. - Złapał swoje włosy i przerzuciłam je na drugą stronę. Ruszyłam w stronę przedpokoju. - Idę do sklepu!
- Kup piwo! - Powiedział Scott.
- Przecież ona jest nie pełno letnia! - Powiedział Kai.
- Ma 18 lat!
- Nie sprzedadzą jej. Smarkula i tyle.
- Zamknij się Kai! - Ubrałam buty na koturnie i założyłam ciepłą kurtkę. Spoglądałam na siebie w lustrze i otworzyłam drzwi wejściowe.
- O hej! - Powiedział Dylan.
- Hej! - Odburknęłam.
- Dobrze, że jesteś pójdziesz z nią po piwo jak jesteś już ubrany. - Powiedział Kai
- W co ty mnie wrabiasz stary! - Powiedział Dylan, a ja przewróciłam oczami. Jak małe dzieci.
* Dylan.
Nie ukrywam cieszyłem się, że w końcu pogadam z Eleną. Ostatnio wcale się do siebie nie odzywaliśmy. Była chyba obrażona, albo nie wiem może dostała ten swój okres. Byliśmy w sklepie dziewczyna wiedziała po co przyszła. Wybrała same smakołyki, a ja zabrałem ze sobą piwo.
- Szybko się z tym uwinęłaś. - Powiedziałem.
- Jak ktoś jest głodny to co się dziwić! - Powiedziała.
Staliśmy przy kasie. Nie odzywaliśmy się do siebie. Zabraliśmy siatki i szliśmy w stronę jej domu. Miałem masę pytań, a ona była obrażona chyba na cały świat. Znów była tą samą Eleną co pierwszego dnia.
- Wagary? - Spytałem.
- Jeśli tak to co? Co to za wagary skoro muszę robić coś czego nienawidzę.
- Fakt.
- Dzięki za pomoc.
* Elena.
Rozpakowywałam zakupy, a oni śmiali się przed telewizorem. Mogliby pomóc. Taka wdzięczność. Najlepiej się nachlać w trzy dupy i rzygać jak kot. Zrobiłam sobie coś do jedzenia i w mig je zjadłam. Po chwili do drzwi ktoś zapukał. Pomknęłam do drzwi i ujrzałam dostawcę pizzy. Świetnie!
- Ile?
- Na koszt firmy jeśli dasz mi swój numer telefonu. - Uśmiechnął się, a ja zrobiłam to samo.
- Posrało cie koleś? - Odepchnął go Dylan łapiąc mnie za biodra. Co on wyprawia? - Ktoś ci pozwolił? Masz i SPIERDALAJ. Jeśli cie gdzieś zobaczę to włożę ci ryj do kibla!
Zamknął drzwi, a ja patrzałam się na niego.
- Co ty odwalasz? - Spytałam.
- Zachciało ci się flirtów! Pożałujesz tego!
- Wal się!
- Gdzie mam się walić?
- W dupę! W dupę! - Uderzyłam go w ramie i poszłam z pizzą do salonu, a on za mną. Czułam jego spojrzenie na moim tyłku. Uwielbiałam to, ale nie w tej chwili. ''Pożałujesz tego'' ciekawe jak!
Siedzieliśmy gapiąc się w telewizor i zajadając pizzę popijając piwem lub sokiem. Mieliśmy niezły ubaw z naszych min. Niekiedy byliśmy tak skupieni, że szczęka nam opadała. Byłam jedyną dziewczyną w tym domu, a czułam się świetnie. Lepiej niż z moimi przyjaciółmi. Miałam zamiar powtórzyć to.
- Robimy imprezę? - Spytał Scott.
- Jasne! - Powiedział zadowolony Kai, a chłopacy zaczęli pisać sms.
- Nie! - Powiedziałam.
- Nie masz nic do gadania smarkulo! - powiedział Isaac puszczając mi oczko.
- Pieprz się!
- Mhmm.
Mam już ich dość! Właśnie spojrzałam w swój telefon i zauważyłam, że ciotka rano napisała do mnie, że nie wraca dziś do domu. Kai o wszystkim wiedział? Co za dupek!
Po chwili ludzie schodzili się do naszego domu z alkoholem i jedzeniem w rękach. Niezłe zaopatrzenie tylko ciekawe kto to będzie ogarniać. Kai włączył na głośno muzykę, a każdy jak to na imprezie zaczął głośno się śmiać, tańczyć, wygłupiać i tarzać się po podłodze. Byłam jedyną która była tutaj trzeźwa. Ech!
- Uważaj! - Rzuciłam i mój sok wylądował na koszulce Dylana, a jego alkohol na mojej koszulce. Cudownie!
- I co teraz? - Spytał podnosząc brew do góry.
- Dam ci jakąś koszulkę. - Złapałam go za ramię i zaciągnęłam do swojego pokoju. Wyciągnęłam z łazienki koszulkę Kaia i dałam mu ją, a ja sięgnęłam do mojej szafy. Dylan bez żadnego, ale ściągnął z siebie koszulkę, a ja powstrzymywałam się, aby nie spojrzeć na jego idealne ciało. Ciacho! Znalazłam w końcu jakąś koszulkę i bez żadnego wstydu przebierałam się koło niego. Widział tylko i wyłącznie moje plecy, ale i tak czułam się dość dziwnie.
- Jesteś piękna, a co do tego, że ci coś zrobię to chyba idealna okazja. - Powiedział, a ja się odwróciłam.
- Co? Spadaj malutki. -Wytknęłam język i zniknęłam za drzwiami.
.......... kolejna część tego rozdziału pojawi się niebawem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


